Dzień 17,18 powrót do PL z Sarajeva w dwa dni!

W Budapeszcie w namiocie spało nam się tak smacznie, że wstaliśmy dopiero kolo 10-11. W pobliskim MacDonald’s zjedliśmy lekkie śniadanko i zaczęliśmy łapać na wyjeździe z tej olbrzymiej stacji benzynowej na autostradzie. Po jakichś 15-20 min zatrzymała nam się elegancka Pani Węgierka-na oko miała lekko powyżej trzydziestu lat. Elegancka, zadbana, a przede wszystkim odważna! Jak dotąd w naszej autostopowej „karierze” 3 razy zatrzymały nam się kobiety kierujące auto w tym dwie kobiety jechały samotne i nie bały się zabrać dwóch mężczyzn! Jak ktoś pięknie kiedyś napisał „autostop to ryzykowna gra- zarówno dla kierowcy jak i pasażera”. Wszystko byłoby wspaniale gdybym umiał mówić po węgiersku lub włosku, ponieważ owa Węgierka mówiła tylko w tych językach. W chwilach takich jak ta, gdy jedziemy autem i następują godziny ciszy z względu na brak znajomości języka przeklinam własne lenistwo, że nie mówię tymi językami które akurat by się przydały. Godziny ciszy, Pani Węgierka, autostrada Budapest- Miskolc, a za oknem Puszta Węgierska (europejska odmiana stepu). Węgierka zapytała się czy chcemy jechać do centrum miasta czy do turystycznej dzielnicy Miskolc-Topolca (w której byłem 3 lata temu na stopa). Zaprzeczyłem i pokazałem na mapie miejsce, gdzie kiedyś łapaliśmy stopa w kierunku Polski, Pani nadrobiła pewnie jakieś 6-7 km dla nas bo wątpię żeby tam jechała. Na znanej nam miejscówce było niestety mało miejsca do zatrzymania się, ale wywieszona polska flaga na plecaku dumnie trzepotała na wietrze powodując radość u przejeżdżających Węgrów i wzbudzała zainteresowanie Polaków. Jedni Polacy nam się zatrzymali, ale ze względu małego pobocza, gdy biegliśmy do auta to nam odjechali 😦 Chwilę potem zatrzymał nam się Węgier, który powiedział że jest pszczelarzem i że wszyscy Polacy dla niego są braćmi. Jego żoną była Ukrainka z Zakarpacia. Koleś produkuje miód, kosmetyki na bazie miodu, a nawet ma swoje własne muzeum miodu! W bagażniku miał 2 zgrzewki miodu dwójniaka z lubelskiego APISu 😉 Dał mi swoją wizytówkę, powiedział że dwójniaka potrzebuje more more and more. Pomyślałem że będę z nim robił interesy miodem ale wiadomo jak to u mnie-słomiany zapał ;] Mieszkał on blisko granicy węgiersko-słowackiej gdzieś na wsi. Tam na flagę złapaliśmy polskie małżeństwo z Jasła, które wracało z Balatonu i jechali gdzieś nad jakieś jezioro na Słowacji. Bardzo przyjemne starsze małżeństwo, które nas widziało w Miskolcu jak łapaliśmy na flagę, ale stwierdzili że jest zbyt mało miejsca aby się zatrzymać…Nic złego się nie stało, bo wyrzucili nas w Koszycach i tam na przystanku autobusowym złapaliśmy słowackiego tirowca o imieniu Marek. Pierwszy raz w życiu tir nam się zatrzymał na przystanku autobusowym! Zwłaszcza, że wcześniej zjeżdżał z górki i musiał ostro hamować aby nam się zatrzymać. Marek to młody przesympatyczny gość i pierwszorzędny żartowniś. Jechał w trasę do Hamburga i jechał przez Barwinek-tam wysiedliśmy. Byliśmy zaskoczeni z Patrykiem, że ze Słowakiem gadaliśmy jak równy z równym, wcześniej różnice językowe pomiędzy słowackim a polski  powodowały czasami wzajemne niezrozumienie. Doszliśmy do wniosku, że po ponad dwutygodniowym osłuchaniu się z językowym misz-maszem na Bałkanach, gdzie królują różne odmiany języków słowiańskich jesteśmy na tyle osłuchani, że zrozumiemy i dogadamy się z każdym.Reasumując! Z Sarajeva do pierwszej miejscowości w PL (Barwinek) zajechaliśmy w 2 dni, z Budapesztu w 1 dzień. Wynik nie jest zły! Noc spędziliśmy na stacji benzynowej w Barwinku na poszukiwaniu auta dalej wgłąb Polski. Sztuka tam dopiero nam się udała wczesnym rankiem. Tego samego dnia szczęśliwie zameldowaliśmy się w Lublinie a stamtąd już busem wróciłem do domu 😉

W 15 dni (odliczając festival w Gucy) zrobiliśmy około 3,2 tyś kilometrów na stopa, nie spiesząc się przy tym. Te 3200 km zrobiliśmy około 35 autami co daje wynik średni jednego stopa około 80-90km. Najdłuższy stop około 290km z Barwinka do Zvolenia na Słowacji z Ukraińskim biznesmenem.

Jest to ostatni mój wpis i pragnę podziękować wszystkim tym, którzy chętnie sięgali po mojego bloga. Szczególne podziękowania dla Marty P., Anny Ł., Patrycji T, Klaudii Sz., Sylwii S., Natalii K., Magdzie T., Alicji T. Kingi F. Magdy W. oraz dla Grzegorza K., Macieja Sz., Michała W., Damiana M, Martina G. oraz dla wszystkich których nie wymieniłem. Jeszcze raz serdecznie dzięki!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s